Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noronell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noronell. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lipca 2015

Od Noronell CD Tobias'a

Chwyciłam buteleczkę z brązową substancją. Powąchałąm ja. Była bez zapachu. Zamknęłam oczy.
- Do dna.
Wzięłam jeden łyk, a potem już nic nie było w środku. Odsunełąm do siebie fiolkę.
- I co?
- A widzisz jakieś zmiany?
Zapytałam i usiadłam. Dopiero siedząc na swoim niebieskim tyłku, byłam równego wzrostu jak chłopak, który stał. Ja chcę wrócić do... swojej ludzkiej skóry...
- Dopiero to wypiłaś. Prześpij się. Z rana będzie lepiej.
Powiedział, po czym ucałował mnie w czoło. Gdy na mnie spojrzał, powiedział:
- To było dziwne.
Zaśmiałam się cicho, po czym się położyłam.

<Tobias?>

Od Noronell CD Tpbais'a

Był srodek nocy. Nie mogłam zasnąć, gdyż nadal czekałam na chłopaka.
- No gdzie jesteś...
Mruknęłam pod nosem niezadowolna z faktu, ze go jeszcze nie ma. Nadal czekałam. Seundy mijały jak minuty, a minuty jak godziny. W końcu usłyszałam krzyk.
- Noronell!
Od razu rozpoznałam ten głos. Szybko się zerwałam, upadajac na ziemię, gdyż potknełam się o własne skrzydła. Przeklnęłam tylko w myślach i ponownie wstałam, biegnąc dalej. Wyszłam z jaskini. Kilka metrów od niej, leżał na ziemi z zamknietymi oczami chłopak, trzymającego coś w ręku.
- Tobias!
Krzyknęłam i pobiegłam na niego. Na szczęście miał puls, czyli spał. Oddychał normalnie. Wzięłam go na ręce, po czym zaniosłam do jaskini.

<Tobias?>

czwartek, 2 lipca 2015

Od Noronell CD Tobias'a

Nie podobało mi się to. Nie chciałam mu pozwolić, aby znowu tam wrócił. A co jeśli będą chcieli go zabić? Jeśli go nie wypusczą? Albo gorzej... zmienia w to samo co mnie... Jednak... jeśli była chodź odrobina szansy, że wrócę do wcześniejszego wyglądu, wcześniejszego życia... to niech spróbuje. Jednak jeśli coś mu się stanie, nie daruje tego sobie.
Usiadłam na klifie. Skrzydła złorzyłam i patrzyłam przed siebie. NAdal widziałam siebie jako potwora. Chciałam, aby już wrócił. A co jeśli coś mu się stało? Jeśli do jutra nie wróci, idę po niego.

<Tobias? Mi za to wena uciekła>

piątek, 26 czerwca 2015

Od Noronell CD Tobias'a

- Noronell?
Usłyszałam cichy łamliwy głosik, podobny do Tobias'a. Odwróciłam głowę. Tak, to był on. Ujrząłam, że krew mu leci z nosa. Podbiegłam do niego.
- Tobias?! Co jest?
Zapytała trochę przerażona. On patrzył na mnie jak na potwora, którym zresztą byłam. Chłopak dotknął swojej, krwi po czym stracił równowagę. Złapałam go i położyłam podłodzę. To za pewno przez te warty. Jego organizm za pewne jest wykończony.
- Tobias! Obudź się!
Próbowałam go ocudzić, gdyż zemdlał. Nic. Nie chciał otworzyć oczu, a ja przestałam słyszeć bicie jego serca.
- Proszę. Tylko nie umieraj.
Szepnęłam. Wzięłam go na ręce i poleciałam na wieżę strażniczą. Było cięzej, ale za wszelką cenę, dałam rady go tam zanieść. Stał tam Nathaniel. Krzyknęłam do niego, po czym wylądowałam obok.

<Tobias? >

Od Noronell CD Tobias'a

Co się ze mną dzieje? Mam skrzydła... te oczy... zmysły... Stop! Spojrzałam przed siebie na świat. Spojrzałam w dół. Teraz świat nie był kolorowy, ale czarno-biały. Potrząsnęłam głową, po czym się za nią złapałam. Chciałam, aby to się nigdy nie stało, chciałabym cofnąć czas. Ponownie wróciłam wzrokiem na krajobraz, po czym zrobiłam krok, gdzie nie było podłoża. Zamknęłam oczy. Albo polecę, albo spadnę. Westchnełam głęboko, po czym zaczęłam lecieć w dół... Po chwili zaczęłam machać skrzydłami. To było wspaniałe doznanie. Czułam się jakoś wolna...
Latałam nad tyloma lasami, polami, miastami, wyszłam nawet po za częśc zachodnią i wschodnią. Wróciłam "do domu". Chłopak już tam był. Strach było mu sie pokazać taka. Co on sobie pomyśli? A jak mnie nie rozpozna? Gdy zaczęłam dochodzić do wodospadu, dostrzagłam, ze moja skora jest niebieska... jak skrzydła...

<Tobias?>

Od Noronell CD TObias'a

Ta... nie zamień się. Nie wiem jak to działa. Czy mozesz nad tym zapanować, czy nie masz na to wpływu. Chłopak wyszedł z jaskini. Jeśli to ma być ostatni dzień, to żeby mi tam nie zemdlał. Poszłam na samą górę i spojrzałam na horyzont. Od dzisiaj do nie wiem kiedy, moze i na zawsze, nie będę już należeć do siedziby. Teraz, mam swoje własne problemy. Muszę się pozbyć tego wirusa, ale jak? Czułam się świetnia, nawet za dobrze. Czułam się nieśmiertelnie, ale to dla mnie dziwne uczucie. Po chwili zaczęłam mnie boleć głowa. Tak jakby coś mnie w środku rozsadzało i to dosłownie. Złapałam się za głowę i zaczęłam nią machać. Chodziłam w kółko. To nie był zwykły ból... Po jakimś czasie ból odszedł. Poczułam jakby ciążar na plecach. To nie możliwe... miałam niebieskie skrzydła, jak u nietoperza... Nie wiedziałam co się dzieje. Co to był za wirus? Słyszałam teraz każdy szmer, każdego robaka, każdy szum. Spojrzałam w wodę. Miałam do tego czarne i puste oczy... bez tęczówek...

<Tobias?>

Od Noronell CD Tobias'a

Gdy tylko znowu mogłam go dotknąć, porozmawiać z ni, usłyszeć jego głos, usłyszeć jego bicie serca (moje serce już przestało bić) od razu zrobiło mi się lepiej. Szczerze? Trochę popłakałam się z radości, ale też i z tego, co teraz będzie. Przytuliłam się do niego.
- Spokojnie. To nie może być mutant. Nie mogę sie w niego zmienić. To coś innego.
Powiedziałam patrząc na jakiś punkt na ścianie, a chłopak oparł brodę na mojej głowie.
- To nie możliwe, zeby to było coś innego.
Powiedział pewnie, jednak łamliwym głosem.
- Nie wiem. Wiele razy im się przyglądąłam. Mam kilka ich cech, ale w porównaniu z nimi nie oddycham, jestem silniejsza, mam wyostrzone zmysły, a moje serce już nie bije.
Powiedziałam także łamliwym głosem. Zacisnęłam pięści, aby już wiecej nie płakać.
- Proszę cię. Uśnij. Ja i tak nie mogę tu zostać, a y jesteś zbyt słaby.
Powiedziałam, po czym wstałam. Pocałowałam go.
- Możliwe, ze to nasze ostatnie spotkanie.
Powiedziałam już ciszej, jednak patrząc mu prosto w oczy. Chciało mi się płakać, ale się powstrzymałam.

<Tobias?>

środa, 24 czerwca 2015

Od Noronell CD Tobias'a

Co się ze mną dzieje?
- Nora...
Usłyszałam głos chłopaka. Zdobyłam nawet ostrzejszy słuch... Słyszałam go przez grubą szybę. Kolejne łzy napłynęły mi do oczu. Nikogo tu nie było, nie wiem czemu. Może jest noc? Spojrzałam na chłopaka. Widziałam, ze jest słaby. Dziwiła mnie jedna rzecz... wirus powinien inaczej chyba mnie zmieniać... nie chcę mięsa... nie chcę ludzi zjadać... nie czuje chęcie zabijania... nie muszę oddychać, jeść czy pić aby żyć. To musiało być cos innego, ale nie wiem co. Głowa zaczynała mnie już boleć, jednak teraz skupiłam się na chłopaku. Czy on wogle coś je? Widać wyraźnie że schudł, jego twarz zbledła, źrenice zmniejszyły, miał większy zarost... Widać, ze był wyczerpany. Chciałam go przytulić, ale nie mogłam. Wstałam i podeszłam do innego meijsca, tam gdzie go nie było. Walnełam w szybę pięścią, a ta pękła. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony. Podeszłam do niego. Kucnęłam i go przytuliłam.
- Chodź. Zabiorę cię stąd...
Powiedziałam po czym go namiętnie pocałowałam. Brakowało mi jego i to bardzo. Nawet jeśli go widziałam przez szybę, to i tak to nie było to samo co bycie przy nim. Wiedziałam dobrze, ze się nie zarazi. Nawet jeśli, to jestem pewna, ze nie stanie się mutantem. To musi byc coś innego i ja to wiem. Wiele razy obserwowałam mutanty i nie przypominam ich. Jednak to nie było teraz ważne. Tobias musiał wrócić do siebie.

<Tobias? Żyj!>

Od Noronell CD Tobias'a

Który to dzień? Eh... Żebym wiedziała przynajmniej... Jednak dzisiaj coś było nie tak. Czułam swoje przyśpieszone tętno. Swoje przyśpieszone bicie serca. Oddech był spokojny, jednak... jakby go nie było. Otworzyłam oczy. Nikogo nie było, widziałam tylko za szybą Tobias'a. Zaczęłam machać głową. Coś jakby chciało nade mną zapanować. Chłopak się podniósł. W pewnej chwili nie mogłam nabrać powietrza, ale jakbym żyła. JAkbym nie potrzebowała oddychać do życia. Zamknełam oczy. Zacisnełam pięści. To za pewne wirus. Zaczęłam z nim walczyć. Chciał ogarnąc nie tylko moje ciało, ale i mózg. Szarpałam się z ogromną siłą, dzięki czemu udało mi wyrwać łańcuchy i opadłam z łóżka na ziemię. Słyszałam jakby stukanie... Dźwięki stały się wyraźniejsze, tak samo jak obraz. Zdjęłam okulary... widziałam normalnie, a nawet i lepiej. Wstałam. Poczułam ogromną siłę. Podeszłam do lusta i przyłożyłam dłoń do szkła, gdzie była jego ręka. Czym ja się stałam... do oczu znów mi napłynęły łzy. Przgryzłam wargę. Nie wiem czy normalnie wyglądałam, ale w środku wszystko było inne.

<Tobias? Zaczyna się>

Od Noronell CD Tobias'a

Super. Nie myślałam, ze skończę jako szczur doświadczalny. Czyli mam być mutantem... ale ja nie mogę. Ja chcę być z Tobiasem. Kocham go. Dobrze to wiem. Nigdy nie czułam tego uczucia przy kimś innym. Ale co ja teraz zrobię? Bałam się i to strasznie...
Drugiego dnia miałam jakieś badania. Wstrzyknęli mi coś, po czym zrobili mi rendgen. Czułam się jakby coraz silniejsza, ale dziksza... nie... tak jakbym mogła przenosić góry, nawet dosłownie. Widziałam Tobiasa za ścianą. Można powiedzieć, ze porozumiewaliśmy się wzrokiem...
Każdego dnia robili mi coraz więcej badań. Nie obchodziło mnie to co mi robią. Tęskniłam za chłopakiem. Całkowicie strach mnie opuścił, bo wiedziałam, ze jest tu bezpieczny, jednak to nie to samo uczucie, niż przy nim byłam...
Nie wiem który to dzień. Przestałam się orientować. Byłam strasznie głodna, a przez badania nie mogłam nic jeść, ani pić. Każdego dnia miałam serię jakiś badań. Czułam się silniejsza, mocniejsza, żywsza... Czy to są skutki zakażenia? Zamiany w mutanta?

<Tobias?>

OD Noronell CD Tobias'a

Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w... lochach? Co ja tu robię?! Od razu poczułam dużą siłę, jakbym była nieśmiertelna. Próbowałam wstać, ale moja noga była przykuta łąńcuchem do ściany, tak samo jak obydwie ręce.
- Wypuście mnie!
Krzyknęłam. Zaczęłam się szarpać. Po dwóch minutach przyszedł do mnie Nathaniel.
- Co ja tu robię?! Wypuście mnie!
Krzyknełam nadal się szarpiąc. Jego twarz była bardzo spokojna.
- Nie szarp się. To i tak nic nie da.
- Co tu robię?!
Powtórzyłam pytanie. Znowu poczułam strach...
- Twój organizm jest bardziej skażony niż normalnie. Za pewne zamienisz się w mutanta. Dzięki tobie i obserwacjom, naukowcy dowiedzą się czegos więcej o wirusie i możliwe, ze wszystkich uratujemy.
Wytłumaczył.
- Że jak?! Mam być szczorem laboratoryjnym?!
Nie mogłam się uspokoić. Do oczu napływały mi pomału łzy. Nie odpowiedział.
- Chce się zobaczyć z Tobiasem.
Powiedziałam już spokojnie.
- To nie możliwe. Skażenie mogło by i go dotknąć.
Pokręcił głową, po czym wyszedł.
- Czekaj! Wypuśćcie mnie!
Krzyknełam, ale tym razem przez łzy. Osunełam się na ziemię. Koszmarnie się bałam. Co się teraz stanie?

<Tobias?>

Od Noronell CD Tobias'a

Gdzie oni go zabierają? Już nawet nie mam sił by się wyrwać, zapytać lub cokolwiek zrobić. Kiwnęłam głową. Wierzyłam mu. Nic nie będzie. Nic się złego nie stało. Gdy on zniknął, popatrzyłam na sufit. Pielęgniarka rozmawiała z doktorem. Ich twarze były blade i jakby pełni przerażenia. Widziałam ich za szybą. Mogłam się domyślić, ze rozmawiali o mnie, gdyż co jakiś czas kierowali na mnie wzrok i jakby się kłócili. W końcu jednak nałożyli jakieś skafandry czy cos takiego i podeszli do mnie. Pielęgniarka miała w dłoni strzykawkę z żółtą substancją. Za nim cokolwiek zrobiłam, albo przynajmniej próbowałam zrobić, szybko i boleśnie wstrzyknęła mi to coś. Czułam bół. Krzyknęłam. Poczułam się jeszcze gorzej niż wcześniej. Spojrzeli na mnie jak na morderce.
- Co się dzieje?
Zapytałam, ale nic nie odpowiedzieli. Poczułam jak moje całę ciało traci siły, jakbym umierała, ale w to nie wierzyłam. Po chwili zamknęłam oczy.

<Tobias? Aż taka jestem skażona ;p>

Od Noronell CD Tobias'a

Podczs gdy on biegł, coraz gorzej się czułam. Robiło mi się nie dobrze i słabo. Pielęgniarka powiedziała, że są inni, bardziej potrzebujący pomocy. Miała rację. Wstałam na własnych nogach. Miałam zamknięte oczy.
- Nic mi nie jest.
Powiedziałam do chłopaka, otwierając oczy. Pielęgniarka poszła do innych.
- Okłamujesz samą siebie.
Powiedział łamliwym głosem. Zrobiło mi się nie dobrze. Pobiegłam szybko do toalety, a chłopak za mna. Zdąrzyłam i zwymiotowałam krwią. tobias kucnął przy mnie.
- Chodź do pielęgniarki.
Powiedział i pomógł mi wstać. Jednak gdy to zrobiłam, ponownie zwymiotowałam, ale na szczęście zdąrzyłam odchylić głowę nad deską. chłopak przytrzymał mi włosy. W pewnym momencie przestałam cokolwiek widzieć...

<Tobias?>

Od Noronell CD Tobias'a

Otworzyłam oczy. Leżałam na ziemi... przede mną zobaczyłam twarz Tobiasa. Juz myślałam, ze go nie zobacze. Uśmiechnął się, ale tylko na moment. Skierował wzrok przed siebie i wziął w dłonie karabin. Wstałam powoli i ujrzałam wielkiego mutanta w jakimś mundurze.
- Schowaj się za mną.
Powiedział. Zakręciło mi się w głowie. Gdy jej dotknęłam, okazało się, ze mam na niej krew. Czyją? Pomachałam głową. Chłopak zaczął strzelać w niego, jednak to nic nie dało. Wyjęłam miecz z tyłu jego pleców.
- Głowa!
Krzyknęłam. Chłopak odsunął swoja głowę, a ja rzuciłam mieczem prosto w jego łeb. zaryczał donośnie. Tobias chwycił mnie za ręke i ruszylismy biegiem.

<Tobias?>

Od Noronell CD Tobias'a

Poruszaliśmy się dalej na przód zabijając kolejne pająki. Miałam już ran, ale nie zwracałam na nie uwagi.
- Atak!
Krzyknęła Lena i zaatakowaliśmy całe gniazdo... nie pająków. To wyglądało jak szerszeń, ale dziesięć razy większe. To tego posiadało dwie głowy. Krew się lała, ludzie i potwory padały. Zginęło już kilku, nie umie zliczyć ily.
- Wyślijcie nas na śmierć. Najlepiej.
Warknęłam pod nosem i atakowałam dalej. Bałam się strasznie o Tobiasa, ale teraz brak możliwości skontaktowania się z nim. Przeszliśmy już przez trzy pokoje, padło około 20, ale udało nad się dotrzeć do głónej bazy. Tu nikogo nie było. Zaczęliśmy zbierać amunicję, broń. W końcu dotarli do nas inni. Udało im się, ale Tobiasa nie wiedziałam. No cóż... Może jest gdzieś w tym tłumie? Wtem coś kapnęło na mnie z góry. Coś za cicho było. Gdy spojrzałam na sufit, nic nie zobaczyłam. Dostałam czymś bardzo mocno w głowę, po czym zemdlałam. Jeszcze chwilę widziałam walkę, oraz osłanianie innych, którzy brali się za amunicję. Ten kto był już napakowany, zaczął uciekać. Tobiasa nadal nie wiedziałam. Zamknełam oczy...

<Tobias? Gdzie ty?>

Od Noronell CD Tobias'a

Ktoś pociągnłą chłopaka więc jego ręka wysuneła się z mojej. Pierwszy raz mnie tak pocałował... uśmiechnęłam się. Pomachałam głowa, aby oprzytomnieć i spojrzałam na swoją grupę. Właśnie wychodziła, więc pobiegłam do nich. Byłam na samym końcu. Jeszcze katem oka spojrzałam na chłopaka, po czym całkowicie straciliśmy się z oczu.
Dostałam broń. Poruszaliśmy się truchtem. Im bliżej byliśmy tego budynku, tym więcej potworów się pojawiało. Jak na razie zginęła tylko jedna kobieta, pożarta przez pająka.
Byliśmy na miejscu. Drzwi zostały rozwalone i weszliśmy do środka. Wszedzie panowała ciemność. Nic nie widzieliśmy przez co trzech naszych zostało porwanych. Słyszeliśmy tylko krzyki. W końcu coś do nas podbiegło. Były to pająki. Zaczęła sie walka. Wszędzie rozlew krwi, części ciał ludzkich albo pająków... zaczęliśmy iść dalej, niszcząć każde zmutowane i agresywne stworzenie.

<Tobias?>

Od Noronell CD Tobias'a

Skarciłam go wzrokiem.
- Ale coś by się stało?
Zapytał, udajac niewiniątko. Wyjął mi z kieszeni kolejną substancję i ja mocno przycisnął w ręku.
- Sen się stanie.
Powiedziałam. Wziął substancję usypiającą. Chciałam mu ją zabrać, ale byłam za niska. Wziął ręke do góry i nawet na palcach nie mogłam dosięgnąć.
- Oddaj mi ja.
Powiedziałam próbując dosięgnąć.
- Coś na coś.
Powiedział. Zmierzyłam go wzrokiem i stanęłam normalnie. Podniosłąm jedną brew.
- Dobra, bierz ją.
Przekręciłam oczyma z delikatnym usmiechem.
- Ale jak mi uśniesz przy stadzie pająków, które zdjedzą twoje flaki na żywca, to nie moja wina.
Powiedziałam patrząc na martwe szczątki pająków.

<Tobias?>

wtorek, 23 czerwca 2015

Od Noronell CD Tobias'a

Gdy on poszedł dalej "szukać ubrań" ja wyjęłam ze szmat jakieś buty. Pamiętam je. Szpilki. Pamietam dobrze, jak się uczyłam na nich chodzić z przymusu, po czym skręciłam sobie kostkę. Nigdy ich nienawidziłam i nadal to czuję. Jednak...
- Nie wiesz co to szpilki?
Udawała oburzoną. Chłopak się zmieszał. Zaśmiałam się.
- Jakieś buty.
Rzuciłam nimi niczym jakimś śmieciem.
- Nienawidze wręcz "damskich" rzeczy.
Powiedziałam i wsadziłam w worek jakieś dresy, buty o trochę za dużę, sportową koszulę. Głębiej znalazłam damskie bokserki (chyba mam szczęście) i stanik, trochę za duży. JAk dobrze będzie mieć w końcu "nowe ubrania".
- Wracamy mój mężu?
Zapytałam chwytajac go za dłoń.

<Tobias? Dziwisz się? xd>

Od Noronell CD Tobias'a

Zaczęłam chodzić pomiędzy półkami z różnymi rzaczami. Większość nic była złamana, jak szafki. Tobias zabrał kilka konserw. Ja nie znalazłam nic, prócz jakiś ubrań.
- Kochanie, chodź tu!
Krzyknęłam. Szczerze, to mnie bawiła ta "zabawa". Tobias przyszedł z dwoma workami konserw.
- Bądźmy uczywializowiani i sięgnijmy po ubrania.
Zaśmiałam się. Chłopak wyglądał na załamanego, ale z uśmiechem.
- Ucywilizowani.
Poprawił mnie.
- Nie przesadzaj.
Powiedziałam i zaczęłam grzebać w ubraniach. Chłopak odłożył worki na bok i kucnął obok mnie.

<Tobias? Jacy my ucywilizowani>

Od Noronell CD Tobias'a

To było słodkie. Nie chcę mnie zostawić? Może on na serio nie żartował, ze ja żależe mu. Uśmiechnęłam się. Ruszyliśmy dalej.
- Nie ma co się smucić. Przecież się zobaczymy.
Powiedziałam z uśmiechem. Szliśmy trzymajac się za ręce. Jakoś mnie mało obchodziło, co myślą ludzie przechodzący obok nas. Pewnie większość nie wie co to miłość i tego nie rozumie. Ja też tego nie rozumiałam, az go spotkałam. Tak. Kocham go.
- A jeśli...
Przygryzł ponownie dolną wargę. Popatrzyłam na niego.
- Nic się nie stanie złego. Jedynie liczne siniaki, guzy, złamania. Ale bedziemy żyć.
Powiedziałam po czym stanęliśmy.
- Zamknij oczy i się zniż.
Powiedziałam, a on to zrobił. Stanęłam na palcach, bo byłam o wiele niższa. Jednak dzięki temu, że trochę zgiął się na kolanach, sięgnęłam mu do ust i go pocałowałam. Znowu.
- Jak to ci nie doda pewności, to już nie wiem.
Powiedziałam z uśmiechem.

<Tobias?>