piątek, 3 lipca 2015

Emilie i William Wood opuszczają podziemia!

"Idź swoją drogą, a ludzie niech mówią, co chcą..."

"Day by day nothing changes but when you look back everything is different..."

czwartek, 2 lipca 2015

Od Noronell CD Tobias'a

Nie podobało mi się to. Nie chciałam mu pozwolić, aby znowu tam wrócił. A co jeśli będą chcieli go zabić? Jeśli go nie wypusczą? Albo gorzej... zmienia w to samo co mnie... Jednak... jeśli była chodź odrobina szansy, że wrócę do wcześniejszego wyglądu, wcześniejszego życia... to niech spróbuje. Jednak jeśli coś mu się stanie, nie daruje tego sobie.
Usiadłam na klifie. Skrzydła złorzyłam i patrzyłam przed siebie. NAdal widziałam siebie jako potwora. Chciałam, aby już wrócił. A co jeśli coś mu się stało? Jeśli do jutra nie wróci, idę po niego.

<Tobias? Mi za to wena uciekła>

Od Tobias'a CD Noronell

Otworzyłem niepewnie oczy. "Noro-potwór" rozmawiała z Nathanielem.
- Musisz mu pomóc. - Otarłem krew z nosa i podniosłem się.
- O nie, wszystko tylko nie on. - Wskazałem na niego i zacząłem schodzić po wieży. Noro-potwór poleciała za mną.
- On musi Ci odpuścić jedną wartę. - Powiedziała a ja wzruszyłem ramionami. Odwróciłem się do niej i spojrzałem w jej czarne oczy.
- Musimy porozmawiać. - Wysapałem. Nastało ogarniające całe moje ciało znużenie, ale musiałem dojść do jaskini. Gdy w końcu się udało, wspiąłem się wyżej i usiadłem obok Noro-potwora.
- Trzeba znaleźć antidotum.
- A jeśli takowe nie istnieje? - Westchnęła i rozprostowała niebieskie nogi.
- Zawsze musi być jakieś antidotum. Wstrzyknął Ci to tamten koleś z bazy, więc on może je mieć. - Noro-potwór zmarszczyła brwi i pokręciła głową.
- Ja pójdę.
- Nie możesz. Obstawili tam warty, przy każdym wejściu. Jeśli Cię zobaczą, to nie zawahają się zabić. Albo ty ich. Ja muszę iść. - Spojrzałem na niebo. Słońce zaczęło już zachodzić, ale w bazie nie powinno być innych potworów. Wsadziłem za pas nóż i łuk i ruszyłem w stronę niedawno - a może dawno, nie orientuję się w czasie - zdobytego budynku.
- Nie możesz. Jesteś za słaby. - Złapała mnie za rękę. Westchnąłem.
- Wiem, że wolisz radzić sobie sama, ale w tej sytuacji jesteś zdana na mnie. - Uśmiechnąłem się pokrzepiająco i pogłaskałem ją kciukiem po policzku, po czym poszedłem dalej. Zmarszczyłem brwi. Jak ja dam radę temu mutantowi? Muszę. Dla Noronell.

<Noronell? Boże, moja wena wróciła ! >

Od Raven'a CD Hilary

Miałem dużo czasu, żeby dokładnie zaplanować swoje działania. Dopiero drugi raz będę w Siedzibie. Za dużo tam ludzi i jakoś nieswojo się tam czuję. Poza tym w każdej chwili mogę mieć koszmary, a nie lubię kiedy ktoś się nade mną lituje. Nie potrzeba mi łaski. Całe życie radze sobie sam, więc ludzie są dla mnie tylko zbędnym dodatkiem.
- To... Masz jakieś plany? - spytała Hilary zanim weszliśmy do budynku.
- Czy ja wiem... Jestem tu dopiero drugi raz i jakoś nie miałem czasu pozwiedzać - odpowiedziałem rozglądając się po wnętrzu.

<Hilary?>

Od Raven'a CD Jessici

Walka nie szła mi najlepiej. Często obrywałem rzadziej odpowiadając celnym ciosem. W końcu udało mi się pokonać wszystkich przeciwników. Osunąłem się na kolana, a potem dalej na ziemię. Pod policzkiem czułem drobne, chłodne kamyczki. W tej chwili wszystko miałem gdzieś. To, że leżę wśród trupów i to, że jestem na widoku, nawet to, że dziewczyna która mi pomogła wykrwawia się obok... Zaraz. Tego akurat nie mam gdzieś. Pomogła mi, więc muszę się jej odwdzięczyć. Jakby nie patrzeć należymy do jednej drużyny, więc...
Z jękiem uniosłem się na kolana. musiałem podpierać się rekami, żeby znowu nie upaść. Nadal na czterech podszedłem do dziewczyny. Miała kilka głębszych ran i chyba przygryzła sobie język. Wyglądała mi na nieprzytomną. No cóż... Wyglądaliśmy żałośnie. Cali poobijani, poharatani i zakrwawieni. Przymknąłem powieki przez chwilę zbierając siły. A potem wstałem i na wpół niosąc na wpół wlokąc dziewczynę zaciągnąłem ją do najbliższego domu. Ułożyłem ją na starym zakurzonym dywanie w salonie i dokładnie sprawdziłem czy wcześniej się nie pomyliłem. Nie wyglądała jakby miała umrzeć. Znalazłem jakieś kawałki materiału i powoli opatrywałem jej rany. W końcu zrobiłem wszystko co mogłem. Nawet nie wiem kiedy nogi się pode mną ugięły i uderzyłem głową w coś twardego.

<Jessica?>

środa, 1 lipca 2015

Od Hilary CD Raven'a

- Co ty gadasz - posłałam mu krzywy uśmiech - Atrakcje są najlepsze.
Weszłam w ruiny jakiegoś budynku i wyciągnęłam łuk. Raven wyjął nóż i "rzucił się w wir walki". Piętnaście minut i było po wszystkim. Wyszłam z ukrycia i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Cały? - spytałam.
- Jasne. A jak z tobą?
- W porządku. Więc teraz do Siedziby! - zawołałam z fałszywym optymizmem. Raven się roześmiał.
Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu.

<Raven?>