Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jessica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jessica. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Jessici CD Raven'a

Całą siłą woli starałam się ustać na nogach, które teraz były jak z waty.
- Jesteś ze Wschodu? - zdziwiłam się.
- Nie, z Zachodu - powiedział. Bez słowa zaczęliśmy iść na Zachód. Racja, kiedyś widziałam przelotnie ich Siedzibę... może nawet próbowałam... ech, nieważne. Ciekawe jak ludzie zareagują, przecież nie jestem z ich frakcji... Szczerze wolałam tu zostać i umrzeć, nawet w męczarniach, ale coś nakazywało mi iść z mężczyzną. Przeklnęłam swój nędzny los i powlekłam się za nim domawiając jakiejkolwiek więcej pomocy z jego strony.
W Siedzibie Zachodnich opatrzyli mi nadgarstek bandażem powstrzymując się od zbędnych komentarzy, choć widać było, że robią to z trudem. Później i mi i Raven'owi założyli bandaże na stare rany.
- Muszę już iść - rzuciłam do chłopaka wstając z trudem.
- Ściemnia się, niedługo będzie noc - zauważył słusznie.
Wzruszyłam ramionami.
- Tu i tak raczej nie pomogą mi zostać. - marzyłam by wyjść z tego zatłoczonego miejsca.

<Raven?>

Od Jessici CD Raven'a

Chcąc nie chcąc zrobiło mi się żal chłopaka. Spojrzałam na zachodzące słońce
- Przykre - powiedziałam siląc się na obojętny ton.
- Zawsze przeczesujesz tak włosy dłonią? - spytałam chcąc na nowo przybrać obojętną, wojowniczą maskę. "Znowu zaczynasz?" - wyczytałam z jego znaczącego spojrzenia. Trudno, może mnie za to nawet nienawidzić, byleby się na mnie nie poznał. Dość mu się już wyżaliłam, a i tak czułam się tym bardzo zażenowana i... nie wiedziałam, że jestem taka słaba emocjonalnie. Ja? Płakać? Nie doczekanie... a jednak...
- A ty zawsze... - zaczął, ale nie byłam gotowa na jakiekolwiek odgryzki.
- Może tak może nie - odparłam wymijająco przerywając mu, bo nie chciałam lub po prostu nie umiałam inaczej. Do tego strasznie kołowało mi się w głowie. Zdałam sobie sprawę, że... Jego głośne westchnienie przywołało mnie z powrotem do rzeczywistości.
- Pokarz coś sobie zrobiła - powiedział wyciągając dłoń. Niechętnie podałam mu zakrwawioną rękę.
- I tak już za późno - mruknęłam.

<Raven?>

niedziela, 12 lipca 2015

Od Jessici CD Raven'a

Uporczywie stałam odwrócona tyłem do chłopaka próbując wmówić samej sobie, że w ogóle nie obchodzą mnie jego słowa.
- No więc? - spytał wyczekując mojej odpowiedzi.
Poczułam pod powiekami piekące, gorzkie łzy. Zamrugałam kilkakrotnie, aby je powstrzymać. Odwróciłam się do niego.
- Nie wiesz jak to jest, co? - spytałam zirytowana - nie wiesz jak to jest, kiedy odbierają ci wszystko co było ci drogie!? Traktują cię jak... bezlitosną maszynę do zabijania tego co oni kiedyś spieprz*li!
- Ja też... - zaczął chłopak, ale nie dałam mu dokończyć.
- No jasne! Przecież większość z nas tak miała! - syknęłam podchodząc do niego. Czułam spływające po policzkach łzy. Już nie dbałam o powstrzymywanie ich.... i tak przy odrobinie szczęścia i ironii zasranego losu, zaraz umrę - ale nie każdy widzi to co ja! Przejrzyj na oczy człowieku! I tak wszyscy zginiemy! Powyrzynają nas w pień, jak nie zoombie to znajdą się inni!
Ja już po postu nie mam siły. Czekałam na jego reakcję.
- To nie musi się tak skończyć - podjął ponownie - wiesz o tym, prawda?
- Ale może - wyszeptałam siadając na ziemi koło niego...
- Nie zdołam znieść tego sama - wyżaliłam się czując lżej na sercu i równocześnie wstręt do samej siebie, że powiedziałam o tym, mogłoby się zdawać, pierwszej lepszej osobie.

<Raven?>

piątek, 10 lipca 2015

Od Jessici CD Raven'a

Spojrzałam na chłopaka. Usiadłam na podłodze w siadzie skrzyżnym i zamknęłam oczy. "Wszędzie będzie lepiej niż tutaj..." - skąd ja to znam... ludzie zawsze tak mówili. Zawsze też mieli domysł "jak najdalej od ciebie"... Ukryłam twarz w dłoniach. Zawsze odpycham ludzi... ale mam ku temu swoje powody. Bo się kur*a boję!
- To idź - powiedziałam spokojnie - Jessica jestem.
Chłopak w odpowiedzi tylko podniósł brwi i wyszedł bez słowa trzaskając drzwiami.
Odetchnęłam z ulgą i położyłam się na wilgotnej podłodze... Otworzyłam oczy... Obraz rozmazywał mi się przed oczami. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to przez... łzy!? Ja pi*rdolę! Chyba nabawiłam się już schizy. Sięgnęłam po leżący na podłodze kawałek metalu. Jeden z wielu.
- Fu*king Perfekt - szepnęłam, wciąż ze łzami w oczach i szybkim, posuwistym ruchem przejechałam sobie ostrzem po nadgarstku. Wstałam i popatrzyłam na swoje dzieło.
- Fu*king perfekt - szepnęłam ponownie i wyszłam z opuszczonego budynku. Niedługo zapach krwi zwabi zoombiaki... Przed budynkiem stał opierając się o ścianę, znowu ten sam chłopak.
- Czego!? - syknęłam na niego ukrywając rękę za plecami.

<Raven?>

piątek, 3 lipca 2015

Od Jessicy c.d Raven

Otwieram oczy. Leżę na ziemi. Jest cicho... aż za cicho. Przez zamknięte drzwi przedostają się nikłe promienie słoneczne. W drzwi zaczyna coś walić... Próbuję wstać, krzyknąć... ale mogę tylko patrzeć. Drzwi zostają wyważone. Przedostają się przez nie tłumy zoombie... Tworzą wokół mnie zwarty krąg... Brak mi tchu...powietrza! Zaczynam się dusić...

~~*~~

Krzyk wyrwał mnie ze snu, a raczej koszmaru. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to ja krzyczałam. Zrywam się na równe nogi, ale nagły, przenikliwy ból w łydce powala mnie znowu na ziemię. Rany miałam czymś „zabandażowane”. Usiadłam na ziemi.
- Chol*ra! - wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Zauważyłam, że na ziemi leżał jakiś chłopak. No taaak... teraz już sobie przypominam. Siedziałam na ziemi czekając aż się obudzi. W końcu, po paru godzinach chłopak otworzył oczy.
- Ooo, śpiąca królewna się wreszcie obudziła – zawołałam. Nienawidzę wręcz siedzieć bezczynnie, tym bardziej kilka godzin z otwartymi ranami obandażowanymi jakimiś szmatami, czekając aż mężczyzna, którego nie znam (nawet nie wiem jak ma na imię) skończy wreszcie „słodko” chrapać i raczy powrócić do naszej rzeczywistości.

Raven?


środa, 1 lipca 2015

Od Jessicy c.d Raven

Odszedł. Dobra, nie mam czasu się z nim urzerać! Nagle usłyszałam gdzieś niedaleko odgłosy zoombie. Tsaa.. idealnie na samobójstwo. Szybko ruszyłam w tamtą stronę. Dwa... nie, cała zgraja zoombie! Ciekawie się zapowiada. Nagle zobaczyłam tego chłopaka. Kur*a! Jak się popełnia samobójstwo, to bez świadków. Nawet przez chwilę miałam ochotę wbić mu ten nóż w serce... Żyj i daj żyć innym - wnioskuję, że jak chcę umrzeć to mogę pociągnąć za sobą jak najwięcej osób. Zaśmiałam się... Ale nie, nie jestem w nastroju do zabijania. Tym bardziej ludzi. Patrzyłam jak mężczyzna wstaje i podejmuje walkę. Spojrzałam na powiększającą się kałużę krwi. Ten ciemny szkarłat, prawie czarny na trawie, kiedyś tak soczysto-zielonej...
Podniosłam głowę. Chłopak też wyglądał jak zoombiak. Dziwne, że nie wzięły go za swojego... Był bliski omdleniu. Niechętnie podniosłam się i zaczęłam walczyć z mutantami. Krew, wszędzie ta krew... Teraz miałam ją nawet w ustach. Zaraz... Czy to moja krew? Jest ludzka. Na pewno, tak...

Raven?

sobota, 27 czerwca 2015

Od Jessici CD Raven'a

Niewyobrażalnie mi się nudziło. Wyszłam z kwatery głównej i ruszyłam w stronę miasta. Wyjęłam ze pasa krótki nóż. Czy to mi wystarczy? Przyjrzałam się mojej "morderczej broni".
- Żałosne - mruknęłam. W końcu jak cały świat. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś toczyło się tu prawdziwe, radosne życie. Ludzie nie musieli użerać się ze stadami zoombie czychającymi za każdym rogiem.
- Taś, taś, taś zoombiaczki - wyszeptałam ironicznie - kto zginie tym razem? Skończycie z moim zasranym życiem?
Tak, chciałam umrzeć. Gdzie później trafię? Obojętnie mi. Mogę się smażyć w piekle, byleby skończyć z tym wcieleniem... Spojrzałam na niebo. Słońce chyliło się ku zachodowi... Nagle przystanęłam. Kilka metrów przede mną szedł jakiś koleś. Oparłam się o latarnię. Najpierw z nim pogadam, później popełnię samobójstwo.
 Kim ty jesteś?! - spytałam.
- O to samo mógłbym zapytać ciebie - warknął przysłaniając dłonią słońce tak, żeby go nie oślepiało. Głupio teraz wyglądał...
- Kim jestem? Twoim największym koszmarem! - wysyczałam wściekle chwiejnym krokiem podchodząc do mężczyzny. Zaśmiał się sarkaztycznie.
- Tak, a ja Myszką Miki - rzucił z ironią w głosie.
Wywróciłam oczami.
- Lepszych tekstów nie masz?

< Raven?>

wtorek, 9 czerwca 2015

Od Jessici CD Tobiasa

- No to po małej rozgrzewce mogę iść się rozerwać - powiedziałam znów otwierając właz. Chłopak od razu go zamknął.
- zwariowałaś!? Dopiero co cię uratowałem, więc...
- Hola, hola! Posłuchaj mnie knypku. Po pierwsze: ja tylko żartowałam, po drugie: wcale mnie nie uratowałeś, a po trzecie: PIEPRZ SIĘ! - wydarłam się na kolesia, chcąc zobaczyć jego reakcję.
Westchnął ciężko.
- zaprowadzę cię do twojej frakcji i spadam - powiedział chwytając mnie za rękę.
- puszczaj, szczylu jeden! Nigdzie nie idę! - próbowałam się wyrwać, ale tym razem trzymał mnie mocno.
- idziesz bo mam cię już dość
- powiedział co wiedział - mruknełam ironicznie.

Tobias?

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Od Jessici CD Tobiasa

- Nie oceniaj książki po okładce - rzuciłam ironicznie - chociaż jeśli tacy jak ty mają reprezentować zachód to faktycznie z was mięczaki.
- zupełnie przekręcasz to co mówię - powiedział, ale o dziwo nie był wkurzony.
- bywa - powiedziałam - gdzie idziemy?
- zobaczysz jak dojdziemy - odparł. Pewnie chciał mnie poddenerwować.
Już miałam mu jakoś dogryźć, gdy przypamniałam sobie o moim kruku.
- kur*a - przeklnęłam głośno.
- taka ładna dziewczyna nie powinna przeklinać - ciągnął z rozbawieniem. Czy ja jestem zabawna!?... Dobra, teraz mam inne zmartwienia.
Zamiast się tłumaczyć pobiegłam do wejścia do tunelu. Otworzyłam klapę i wyszłam na powierzchnię. To był błąd. Ze wszystkich stron otoczyły mnie mutanty. Stanęłam jak wryta. Jeszcze tylu ich tu nie widziałam... Poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę z powrotem do tunelu.
- co ty wogóle wyrabiasz!? - krzyknął na mnie chłopak.
- mój kruk tam został. Muszę mu pomóc! - krzyknęłam wyrywając się chłopakowi. Pobiegłam szukając innego wyjścia z tej dzióry...

Tobias?

Od Jessici

Siedziałam na mokrej od porannej rosy trawie i paliłam papierosa. Wokół mnie wznosił się biały dym. Patrzyłam jak wstaje świt.
- kur*a - przeklęłam pod nosem patrząc jak rzucone przeze mnie na ziemię pozostałości po papierosie przygasają. Z drzewa zleciał jakiś cień i kruk usiadł mi na ramieniu.
- White! Ty skurwi... baranie! - krzyknęłam na ptaka. - czy ty musisz zjawiać się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie?!
Kruk spojrzał na mnie niewinnie. Wywróciłam oczami i zapaliłam kolejną fajkę. White wyrwał mi odpalonego papierosa z ręki i przysiadł na gałęzi pobliskiego drzewa.
- chcesz wojny!? - krzyknęłam.
Przeklnęłam i wyciągnęłam z kieszeni MP3. Założyłam słuchawki na uszy. Akurat leciało "Not Gonna Die". Zaczęłam iść w stronę lasu...
__ __ __ __ __ __

Szłam dalej śpiewając. Nagle poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękę...
- Co do kur*y nędzy!? - odwróciłam się.

Ktoś??

Jessica Nightrins opuszcza podziemia

"Nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze"
Zwiadowca/wschód