Spojrzałam na chłopaka. Usiadłam na podłodze w siadzie skrzyżnym i zamknęłam oczy. "Wszędzie będzie lepiej niż tutaj..." - skąd ja to znam... ludzie zawsze tak mówili. Zawsze też mieli domysł "jak najdalej od ciebie"... Ukryłam twarz w dłoniach. Zawsze odpycham ludzi... ale mam ku temu swoje powody. Bo się kur*a boję!
- To idź - powiedziałam spokojnie - Jessica jestem.
Chłopak w odpowiedzi tylko podniósł brwi i wyszedł bez słowa trzaskając drzwiami.
Odetchnęłam z ulgą i położyłam się na wilgotnej podłodze... Otworzyłam oczy... Obraz rozmazywał mi się przed oczami. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to przez... łzy!? Ja pi*rdolę! Chyba nabawiłam się już schizy. Sięgnęłam po leżący na podłodze kawałek metalu. Jeden z wielu.
- Fu*king Perfekt - szepnęłam, wciąż ze łzami w oczach i szybkim, posuwistym ruchem przejechałam sobie ostrzem po nadgarstku. Wstałam i popatrzyłam na swoje dzieło.
- Fu*king perfekt - szepnęłam ponownie i wyszłam z opuszczonego budynku. Niedługo zapach krwi zwabi zoombiaki... Przed budynkiem stał opierając się o ścianę, znowu ten sam chłopak.
- Czego!? - syknęłam na niego ukrywając rękę za plecami.
<Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz