Powiedziałem, że wszystko będzie dobrze, ale nie jestem pewien czy na pewno. Bo jakby nie było nigdy nie myłem nikogo i nie byłem pewien co z jej obrażeniami, a i jeszcze czy ja będę w stanie tak normalnie się zachowywać...
Jakoś mniej więcej chyba wszystko wyszło, nie zacząłem zachowywać się dziwnie, a to duży sukces
-I co było tak źle?- spytałem kładąc ją na łóżku
-Najgorzej nie było, ale mogłeś się tak na mnie nie gapić- uśmiechnęła się
-To nie takie proste jak się wydaje- pocałowałem ją w policzek- odpoczniej jeszcze ja w końcu powinienem zająć się byciem przywódcą- niespecjalnie mi się chciało, ale nie miałem wyboru
<Isabel?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathaniel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathaniel. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 lipca 2015
środa, 22 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Uśmiechnąłem się lekko i pocałowałam ją w skroń
-Niech będzie- odgarnołem jej włosy z twarzy- prześpij się jeszcze powinno ci pomóc jesteś jeszcze osłabiona- powiedziałem niemal szeptem
-Mhm..- wtuliła się we mnie. Potem po raz kolejny odpłynęła. Ja jednak nie byłem w stanie zasnąć. Bawiłem się kosmkiem jej włosów. Moje myśli popłynęły gdzieś daleko.. potem i mnie zmulił sen
<Isabel? Długość i jakość powala... nie stać mnie na nic lepszego :c>
-Niech będzie- odgarnołem jej włosy z twarzy- prześpij się jeszcze powinno ci pomóc jesteś jeszcze osłabiona- powiedziałem niemal szeptem
-Mhm..- wtuliła się we mnie. Potem po raz kolejny odpłynęła. Ja jednak nie byłem w stanie zasnąć. Bawiłem się kosmkiem jej włosów. Moje myśli popłynęły gdzieś daleko.. potem i mnie zmulił sen
<Isabel? Długość i jakość powala... nie stać mnie na nic lepszego :c>
Etykiety:
Nathaniel
niedziela, 19 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Przełknąłem gulę w gardle.
-Nie jestem z kamienia, chociaż nie wiem jakbym się starał nie zawsze mi wychodzi... nie radzę sobie ze wszystkim..- powiedziałem próbując zapanować nad głosem- czasami muszę od tego uciec by nie wyglądać jak teraz- pewnie wyglądałem żałośnie skryłem twarz w rękach bylem rozsypany i czym prędzej musiałem się pozbierać- ale ty nie dałaś mi nawet spróbować- gdy odsłonił twarz nie wyrażała już nic
-Dlaczego ty zawsze wszystko ukrywasz?- w jej głosie był ton oskarżenia
-Bo tego nauczyło mnie życie- odparłem, odwróciła się do mnie plecami
-A nie nauczyło cię co robić, gdy jesteś zarażonym i możesz pozabijać wszystkich wokoło- w pierwszej chwili nie wiedziałem co odpowiedzieć
-Przepraszam- powiedziałem w końcu- po prostu nie potrafię znieść myśli, że mogłem cię stracić... ja nie poradziłbym sobie z tym...
<Isabel?>
-Nie jestem z kamienia, chociaż nie wiem jakbym się starał nie zawsze mi wychodzi... nie radzę sobie ze wszystkim..- powiedziałem próbując zapanować nad głosem- czasami muszę od tego uciec by nie wyglądać jak teraz- pewnie wyglądałem żałośnie skryłem twarz w rękach bylem rozsypany i czym prędzej musiałem się pozbierać- ale ty nie dałaś mi nawet spróbować- gdy odsłonił twarz nie wyrażała już nic
-Dlaczego ty zawsze wszystko ukrywasz?- w jej głosie był ton oskarżenia
-Bo tego nauczyło mnie życie- odparłem, odwróciła się do mnie plecami
-A nie nauczyło cię co robić, gdy jesteś zarażonym i możesz pozabijać wszystkich wokoło- w pierwszej chwili nie wiedziałem co odpowiedzieć
-Przepraszam- powiedziałem w końcu- po prostu nie potrafię znieść myśli, że mogłem cię stracić... ja nie poradziłbym sobie z tym...
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Isabel
Oparłem się odsuwając od niej i przetarłem oczy
-Jedna z dziewczyn wpadła na pomysł dializy i najprościej rzecz ujmując to zrobiliśmy i chyba zadziałało- powiedziałem jeszcze w miarę normalnie- powinnaś w parę dni dojść do siebie- lekko zmarszczyła brwi najwidoczniej przyswajając sobie wszystko
-Rozumiem
-A ja nie rozumiem- powiedziałem jednak nie chodziło o dializę itd, ale o to, że chciała się zabić, mój głos dotąd w miarę normalny złamał się-czemu mi nie zaufałaś? Nie pozwoliłbym ci się zmienić... potrzebowałem trochę czasu, wiedziałem, że da się tego uniknąć... Dlaczego we mnie zwątpiłaś?
<Isabel?>
-Jedna z dziewczyn wpadła na pomysł dializy i najprościej rzecz ujmując to zrobiliśmy i chyba zadziałało- powiedziałem jeszcze w miarę normalnie- powinnaś w parę dni dojść do siebie- lekko zmarszczyła brwi najwidoczniej przyswajając sobie wszystko
-Rozumiem
-A ja nie rozumiem- powiedziałem jednak nie chodziło o dializę itd, ale o to, że chciała się zabić, mój głos dotąd w miarę normalny złamał się-czemu mi nie zaufałaś? Nie pozwoliłbym ci się zmienić... potrzebowałem trochę czasu, wiedziałem, że da się tego uniknąć... Dlaczego we mnie zwątpiłaś?
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Isabel
Ocknąłem się i rozejrzałem. Cała rzeczywistość od razu na mnie naparła. Jak mogłem zasnąć... przetarłem oczy. Wstałem by rozprostować kości. Isabel nadal spała... chyba, że coś mnie ominęło. Drzwi się uchyliły i weszło dwoje ludzi. Mężczyzna złożył mi raport o sytuacji wydałem mu kilka poleceń i wyszedł. Została tylko kobieta ta sama co wcześniej wpadła na pomysł dializy
-Nie zdążyłem ci jeszcze podziękować..
-Nie ma za co. W nocy się obudziła na chwilę- na usta cisło mi się pytanie czemu mnje nie obudziła. Od razu używałem odpowiedz- to był moment, na piła się i zasnęła- westchnął em
-Dzięki.. za wszystko- uśmiechnęła się i wyszła. Wróciłem do łóżka Isabel. Po raz kolejny chwycił em ją za rękę. Nadal nie potrafiłem wyobrazić sobie co bym zrobił gdyby zginęła. Nie wiem ile tam siedziałem, ale dziewczyna zaczęła się budzić. Tyle czasu na to czekałem, a teraz nie miałem pojęcia co powiedzieć...
<Isabel?>
-Nie zdążyłem ci jeszcze podziękować..
-Nie ma za co. W nocy się obudziła na chwilę- na usta cisło mi się pytanie czemu mnje nie obudziła. Od razu używałem odpowiedz- to był moment, na piła się i zasnęła- westchnął em
-Dzięki.. za wszystko- uśmiechnęła się i wyszła. Wróciłem do łóżka Isabel. Po raz kolejny chwycił em ją za rękę. Nadal nie potrafiłem wyobrazić sobie co bym zrobił gdyby zginęła. Nie wiem ile tam siedziałem, ale dziewczyna zaczęła się budzić. Tyle czasu na to czekałem, a teraz nie miałem pojęcia co powiedzieć...
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
piątek, 17 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Siedziałem tak nie wiem ile czasu. Nie mailem pojęcia co robić. Nagle rozległo się pukanje
-Wejść- powiedziałem. Drzwi się uchyliły i wszeszła jakaś dziewczyna
-Nathaniel mam pomysł- spojrzałem w jej kierunku
-Jaki?
-Dializa
-Sądzisz, że to się uda?
-Można spróbować. Nic lepszego i tak nie masz- przrz chwilę się zastanowiłem
-Można spróbować
-Ale najpierw trzeba odkazić jej ranę- czemu ja na to nie wpadłem
-Bierzmy się do roboty- wstałem.
~~
Niebieskie plamy zniknęły. Zajęła się tym wszystkim tamra dziewczyna, ja raczej nie byłem w stanie. Możliwe, że wyszło, ale Isabel nadal się niej obudziła.... zostało nam czekać na rozwój wypadków
<Isabel?>
-Wejść- powiedziałem. Drzwi się uchyliły i wszeszła jakaś dziewczyna
-Nathaniel mam pomysł- spojrzałem w jej kierunku
-Jaki?
-Dializa
-Sądzisz, że to się uda?
-Można spróbować. Nic lepszego i tak nie masz- przrz chwilę się zastanowiłem
-Można spróbować
-Ale najpierw trzeba odkazić jej ranę- czemu ja na to nie wpadłem
-Bierzmy się do roboty- wstałem.
~~
Niebieskie plamy zniknęły. Zajęła się tym wszystkim tamra dziewczyna, ja raczej nie byłem w stanie. Możliwe, że wyszło, ale Isabel nadal się niej obudziła.... zostało nam czekać na rozwój wypadków
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Isabel
Pozbierałem się i poszedłem do Isabel. Przyjąłem jak zwykle kamienną twarz, niespecjalnie się spieszyłem. Trochę się bałem. Nagle usłyszałem głos
-Dziewczyna prosiła byś tam nie wchodził- spojrzałem w kierunku głosu, był to jeden z chłopaków który miał odprowadzić Isabel
-Słucham?- lekko się skrzywił chyba powiedziałem to zbyt ostro
-Gdy ją tam zostawiliśmy powiedziała, że mamy ci nie pozwolić tam wejść...- nie słuchałem go dalej tylko pobiegłem. Tylko nie to. Otwarłem drzwi z hukiem, od razu zobaczyłem ciało Isabel leżące na ziemi do tego napis. W pierwszej chwili stanąłem jak wryty tak, że ktoś kto za mną biegł wpadł na mnie to mnie ocuciło. Podbiegłem do Isabel, gdy zobaczyłem jej rękę...serce na chwilę mi stanęło. Rozdarłem swją koszulę i zawiązałem ją mocno nad raną.
-Przynieście bandaż- mój głos lekko drżał. Kolejny kawałek koszuli poskładałem tak by było parę warstw i przycisnąłem do rany. Po chwili pojawili sie z tym o co prosiłem. Krew już tak nie buchała dzięki uciskowi. Szczęściem było to, że pocięła się w poprzek, a nie wzdłuż. Zabandażowałem jej rękę. Przez parę sekund po prostu patrzyłem jak oddycha dopiero to trochę mnie uspokoiło. Przebieśliśmy ją do łóżka. Kazałem wszystkim wyjść. Usiadłem an krześle przy niej. Musiałem orzy niej czuwać. Jeśli by sie obudziła i mnie by tu nie było nje wybaczyłbym sobie. Dopiero potem wymyślę coś na skażenie.... musi być jakieś wyjście
<Isabel?>
-Dziewczyna prosiła byś tam nie wchodził- spojrzałem w kierunku głosu, był to jeden z chłopaków który miał odprowadzić Isabel
-Słucham?- lekko się skrzywił chyba powiedziałem to zbyt ostro
-Gdy ją tam zostawiliśmy powiedziała, że mamy ci nie pozwolić tam wejść...- nie słuchałem go dalej tylko pobiegłem. Tylko nie to. Otwarłem drzwi z hukiem, od razu zobaczyłem ciało Isabel leżące na ziemi do tego napis. W pierwszej chwili stanąłem jak wryty tak, że ktoś kto za mną biegł wpadł na mnie to mnie ocuciło. Podbiegłem do Isabel, gdy zobaczyłem jej rękę...serce na chwilę mi stanęło. Rozdarłem swją koszulę i zawiązałem ją mocno nad raną.
-Przynieście bandaż- mój głos lekko drżał. Kolejny kawałek koszuli poskładałem tak by było parę warstw i przycisnąłem do rany. Po chwili pojawili sie z tym o co prosiłem. Krew już tak nie buchała dzięki uciskowi. Szczęściem było to, że pocięła się w poprzek, a nie wzdłuż. Zabandażowałem jej rękę. Przez parę sekund po prostu patrzyłem jak oddycha dopiero to trochę mnie uspokoiło. Przebieśliśmy ją do łóżka. Kazałem wszystkim wyjść. Usiadłem an krześle przy niej. Musiałem orzy niej czuwać. Jeśli by sie obudziła i mnie by tu nie było nje wybaczyłbym sobie. Dopiero potem wymyślę coś na skażenie.... musi być jakieś wyjście
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
czwartek, 16 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Zmarszczyłem brwi, to nie było normalne
-Jak się czujesz?- spytałem- jakieś rany?
-Mam parę zadrapań i...- urwała na chwilę, poczułem jak włosy stają mi dębem
-I co?
-Ugryzienie, ale to raczej nie...
-Pokaż- powiedziałem zachowując pozory spokoju. Dziewczyna delikatnie podniosła nogawkę zwierzaki przy każdym jej nawet najmniejszym ruchu warczały. W końcu ukazała się rana- czy to był Wise?- spytałem jeszcze pokiwała głową, skóra przy ugruzieniu zchodziła na niebieski. Poczułem, że za mną staje parę osób
-Ona jest zakażona- ktoś wypowiedział słowa, które od paru chwil brzmiały mi w głowie jednka gdy ktoś je wypowiedział zrobiło mi się słabo. Jak zwykle nie mogłem tego po sobie dać poznać
-Zamknujcie ją w izolatce- powiedziałem
-Powinniśmy...
-Wykonać- nie potrafiłem spojrzeć w twarz Isabel. Dwie osoby podeszły i poprowadziły ją. W sali zaczęły się rozmowy. Nie zważając na nic wyszedłem wyszedłem na dwór potrzebowałem świeżego powietrza. Poszedłem na tyły i stanąłem walnąłem ręką w drzewo. Potem upadłem na kolana. Usłyszałem za sobą kroki, a chwilę później po moich dwóch stronach znalazły się zwierzaki Isabel. Patrzyły na mnie smutnie jedno z nich traciło mnie nosem. Pogłaskałem je, a potem wstałem. Musiałem iść do Isabel, tylko co miałem powiedzieć? Kodeks kazał w takiej sytuacji zabić ją, ale nie było mowy bym to zrobił. Musi być jakieś antidotum. Cokolwiek... nie mogę jej stracić
<Isabel?>
-Jak się czujesz?- spytałem- jakieś rany?
-Mam parę zadrapań i...- urwała na chwilę, poczułem jak włosy stają mi dębem
-I co?
-Ugryzienie, ale to raczej nie...
-Pokaż- powiedziałem zachowując pozory spokoju. Dziewczyna delikatnie podniosła nogawkę zwierzaki przy każdym jej nawet najmniejszym ruchu warczały. W końcu ukazała się rana- czy to był Wise?- spytałem jeszcze pokiwała głową, skóra przy ugruzieniu zchodziła na niebieski. Poczułem, że za mną staje parę osób
-Ona jest zakażona- ktoś wypowiedział słowa, które od paru chwil brzmiały mi w głowie jednka gdy ktoś je wypowiedział zrobiło mi się słabo. Jak zwykle nie mogłem tego po sobie dać poznać
-Zamknujcie ją w izolatce- powiedziałem
-Powinniśmy...
-Wykonać- nie potrafiłem spojrzeć w twarz Isabel. Dwie osoby podeszły i poprowadziły ją. W sali zaczęły się rozmowy. Nie zważając na nic wyszedłem wyszedłem na dwór potrzebowałem świeżego powietrza. Poszedłem na tyły i stanąłem walnąłem ręką w drzewo. Potem upadłem na kolana. Usłyszałem za sobą kroki, a chwilę później po moich dwóch stronach znalazły się zwierzaki Isabel. Patrzyły na mnie smutnie jedno z nich traciło mnie nosem. Pogłaskałem je, a potem wstałem. Musiałem iść do Isabel, tylko co miałem powiedzieć? Kodeks kazał w takiej sytuacji zabić ją, ale nie było mowy bym to zrobił. Musi być jakieś antidotum. Cokolwiek... nie mogę jej stracić
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
wtorek, 14 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Czy ona chociaż raz mogłaby posłuchać mojego rozkazu? Pewnie nie. Ubrałem buty i z bronią w ręku wbiegłem na korytarz. Minąłem parę walczących z mutantami. Radzili sobie dobrze, a ja nie mogłem tracić czasu. Wszyscy raczej wiedzieli co robić. Byliśmy Przygotowani na takie coś. Może nie w takim natłoku. Pobiegłem na jedno ze skrzydeł, po drodze zabijając mutanty. Najpierw zająłem się mutantami w budynku potem dostałem się na zewnątrz. Walki trwały do rana. Dopiero wtedy mutanty opuściły. Trzrba było określić stratu. Nikt nie zginął tyle dobrze. W pewnym momencie napadły na nas jeszcze Rise i przez to większość była nieźle poraniona. W tym ja, przez przypadek trafiłem na pierwszą ich linię ognia, ale i tak nie było najgorzej ze mną. Nasze zapasy medyczne były już i tak małe na taką skalę nke wystarczyły. Zmobilizowałem tych co najmniej ucierpieli i wysłałemdo dawnych aptek. Wysłanników posłałem za Wschód. Byłem dość zajęty i zauważyłem Isabel dopiero, gdy przedemną stanęła. Kłóciłem się sam ze.sobą vzy ją przytulić i cieszyć się, że żyje czy być wściekły
-Czy ty zawsze musisz ignorować moje rozkazy?- spytałem zachowując kamienną twarz
<Isabel?>
-Czy ty zawsze musisz ignorować moje rozkazy?- spytałem zachowując kamienną twarz
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
poniedziałek, 13 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Uśmiechnąłem się lekko.
-Możliwe-pocałowałem ją lekko w skroś- zwale wszystko na ciebie- szepnąłem jej do ucha. Dostałem za to w brzuch z łokcia. Po jakimś czasie zasnęła. Obiecałem, że zostanę, ale niezbyt mi się to uśmiechało. Miałem jeszcze trochę do zrobienia. Chociaż z drugiej strony byłem zmęczony i mogło się dla mnie źle skończyć zostawienie jej samej. Po jakimś czasie i ja zasnąłem. Obudziły mnie krzyki na korytarzu i stukot butów uderzanych o podłogę. Zerwałem się i jedynie założyłem spodnie potem wyskoczyłem na korytarz niemal zderzyłem się z Dylanem, biegł z bronią w ręku
-Co się dzieje?- spytałem
-Mutanty zaatakowały z dwóch stron! Wdzierają się do budynku- wtedy usłyszałem wystrzał. Cholera
-W pokoju jest Isabel, jesteś za nią odpowiedzialny. Wydostańcie się na zewnątrz i przeczekajcie w jakimś bezpiecznym miejscu- pewnie już sama zdążyła się obudzić
-Ale..
-To rozkaz- nie czekając dłużej pobiegłem przed siebie do zbrojowni potem zacząłem organizować pozostałych. Sytuacja wyglądała jeszcze gorzej niż na początku myślałem, zapowiadała się masakra. Miałem nadzieję, że Isabel posłuchała...
<Isabel?>
-Możliwe-pocałowałem ją lekko w skroś- zwale wszystko na ciebie- szepnąłem jej do ucha. Dostałem za to w brzuch z łokcia. Po jakimś czasie zasnęła. Obiecałem, że zostanę, ale niezbyt mi się to uśmiechało. Miałem jeszcze trochę do zrobienia. Chociaż z drugiej strony byłem zmęczony i mogło się dla mnie źle skończyć zostawienie jej samej. Po jakimś czasie i ja zasnąłem. Obudziły mnie krzyki na korytarzu i stukot butów uderzanych o podłogę. Zerwałem się i jedynie założyłem spodnie potem wyskoczyłem na korytarz niemal zderzyłem się z Dylanem, biegł z bronią w ręku
-Co się dzieje?- spytałem
-Mutanty zaatakowały z dwóch stron! Wdzierają się do budynku- wtedy usłyszałem wystrzał. Cholera
-W pokoju jest Isabel, jesteś za nią odpowiedzialny. Wydostańcie się na zewnątrz i przeczekajcie w jakimś bezpiecznym miejscu- pewnie już sama zdążyła się obudzić
-Ale..
-To rozkaz- nie czekając dłużej pobiegłem przed siebie do zbrojowni potem zacząłem organizować pozostałych. Sytuacja wyglądała jeszcze gorzej niż na początku myślałem, zapowiadała się masakra. Miałem nadzieję, że Isabel posłuchała...
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
sobota, 11 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Przez chwilę milczałem patrząc po prostu na nią. Potem podniosłem wzrok i utkwiłem wzrok w drzwiach
-Wiem, przepraszam- powiedziałem w końcu- zasłużyłem sobie
-Nie wątpliwie
-Złośliwa jesteś- mruknąłem
-Nie złośkiwa tylko wściekła- delikatnie przejechałem ręką po jej policzku
-A co mam zrobić być mi wybaczyła?- spytałem zjeżdzając reką trochę niżej po jej szyi potem lekko zachaczyłem o jej bluzkę
-To niewykonalne
-Aż tak źle? Nagrabiłem sobie- jak zwykle w jej towarzystwie nie potrafiłem zachowywać się normalnie- A może jednak coś cię udobrycha?- maja ręką wylądowała na jej brzuchu pocałowałem ją w szyję czekając na jakąkolwiek reakcję
<Isabel?>
-Wiem, przepraszam- powiedziałem w końcu- zasłużyłem sobie
-Nie wątpliwie
-Złośliwa jesteś- mruknąłem
-Nie złośkiwa tylko wściekła- delikatnie przejechałem ręką po jej policzku
-A co mam zrobić być mi wybaczyła?- spytałem zjeżdzając reką trochę niżej po jej szyi potem lekko zachaczyłem o jej bluzkę
-To niewykonalne
-Aż tak źle? Nagrabiłem sobie- jak zwykle w jej towarzystwie nie potrafiłem zachowywać się normalnie- A może jednak coś cię udobrycha?- maja ręką wylądowała na jej brzuchu pocałowałem ją w szyję czekając na jakąkolwiek reakcję
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
piątek, 10 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Tylko nerwy... z mojej winy. Czułem się beznadziejnie. Chciałem ją przytulić być blisko, ale.mogłem po raz kolejny zostać odepchnięty. Madal miałem kamienną twarz, nie wiedziałem co z sobą zrobić
-Mogę coś dla ciebie zrobić?- spytałem
<Isabel? Brak weny>
-Mogę coś dla ciebie zrobić?- spytałem
<Isabel? Brak weny>
Etykiety:
Nathaniel
poniedziałek, 6 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Cały dzień byłem zajęty to jedna rozmowa ro druga to kolejne planowanie, ani chwili wytchnienia. Tyle, że czegoś mi w tym wszystkim brakowało. Bylem jednak tak zajęty, że nie mogłem pozwolić sobie na myślenie o tym. Miałem swój cel i nic mnie od niego nie oderwie. Cała akcja została zaplanowana na za trzy dni. Dokładniej punk kulminacyjny. Przez cały tydzień wszyscy będą przygotowywani oraz sprzęt. Wszystkie narady się skończyły. Był już wieczór padłem na łóżko choć na chwilę odpocząć, ale znowu dotarło do mnie, że czegoś mi brakuje.. Isabel. Nke widziałem jej dzisiaj... chyba. Nie zwracałem uwagi na nikogo oprócz osób z którymi akurat rozmawiałem. Podniosłem się z łóżka i poszedłem do niej. Zapukałem. Nikt mi nie odpowiedział, więc najzwyczajniej w świecie wszedłem. Zastałem dziewczynę siedzącą na łóżku glaskajacą zwierzaki
-Cześć- odpowiedziała mi głucha cisza no może jedynie szmer, który został wywołany przez psa, który odwrócił głowę w moim kierunku- wszystko w porządku?- spytałem nadal nic. Żadnej reakcji. Poczułem się nieswojo- przepraszam Cię za wczoraj po prostu musiałem...- nie potrafiłem tego wytłumaczyć taki oo prostu byłem. Podszedłem do niej i kucnąłem lekko dotykając jej policzka. Odepchneła mnie. Zabolało.. nie fizycznie. Zachowałem jednak kaminną twarz choć w środku mnie krajało
<Isabel?>
-Cześć- odpowiedziała mi głucha cisza no może jedynie szmer, który został wywołany przez psa, który odwrócił głowę w moim kierunku- wszystko w porządku?- spytałem nadal nic. Żadnej reakcji. Poczułem się nieswojo- przepraszam Cię za wczoraj po prostu musiałem...- nie potrafiłem tego wytłumaczyć taki oo prostu byłem. Podszedłem do niej i kucnąłem lekko dotykając jej policzka. Odepchneła mnie. Zabolało.. nie fizycznie. Zachowałem jednak kaminną twarz choć w środku mnie krajało
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
sobota, 4 lipca 2015
Od Nathaniel'a CD Isabel
Zerwałem się nagle na równe nogi
-Genialne!- niemalże wykrzyknąłem i wyszedłem czym prędzej z pokoju dziewczyny. Moje myśli były zbyt zajęte jej pomysł by znalazło się miejsce na jakieś wyczucie czy coś. Od razu z wolałem wszystkich strategów. Były trochę niezadowolene niektóre już spały. Zmieniły jednak trochę nastawienie gdy usłyszały o pomyślę. Rozmowy trwały do wczesnego ranka. Nke wszyatko było gotowe, więc narazie nie orzedstawialiśmy pomysłu rwszcie znaczy już nie pomysłu. Planu. Nie dokomca jestem nawet pewnie w jakich grupavh wszystkich powysyłałem. Jedyne co to wyslałem wysłannik miał sprowadzić Lenę. Zasiadłem przy swoim biurku rozrysowując cały plan miasta i miejsca gdzie można by to wykorzystać. Potem po raz kolejny z wolałem strategów (za bardzo ich chyba wykorzytuję) i wraz z nimi jeszvze to konsultowałem i dokonywałem zmkan. To pewnie jeszczw teochę potrwa
<Isabel? Sr, że tak długo>
-Genialne!- niemalże wykrzyknąłem i wyszedłem czym prędzej z pokoju dziewczyny. Moje myśli były zbyt zajęte jej pomysł by znalazło się miejsce na jakieś wyczucie czy coś. Od razu z wolałem wszystkich strategów. Były trochę niezadowolene niektóre już spały. Zmieniły jednak trochę nastawienie gdy usłyszały o pomyślę. Rozmowy trwały do wczesnego ranka. Nke wszyatko było gotowe, więc narazie nie orzedstawialiśmy pomysłu rwszcie znaczy już nie pomysłu. Planu. Nie dokomca jestem nawet pewnie w jakich grupavh wszystkich powysyłałem. Jedyne co to wyslałem wysłannik miał sprowadzić Lenę. Zasiadłem przy swoim biurku rozrysowując cały plan miasta i miejsca gdzie można by to wykorzystać. Potem po raz kolejny z wolałem strategów (za bardzo ich chyba wykorzytuję) i wraz z nimi jeszvze to konsultowałem i dokonywałem zmkan. To pewnie jeszczw teochę potrwa
<Isabel? Sr, że tak długo>
Etykiety:
Nathaniel
wtorek, 30 czerwca 2015
Od Nathaniel'a CD Leny
Przez chwilet patrzyłem na nią kalkulując jej słowa. Czyżby to mogło zadziałać? Jak bardzo by ułatwiło nam robotę? Tyle, że był jeden problem. Sąmioliony różnych zapachów
-Ale jaki zapach? Jest wiele
-No..- przerwała. Wyglądała jakby gorączkowo nad czymś myślała. Może próbowała mi to jakoś mądrze przekazać, albo nie miała pojęcia jaki to może być zapach w końcu chyba zdecydowała- nie wiem
-I ja ci mam niby pozwolić umrzeć? Zabrałaś się za rozwiązanie problemu to kusisz to dokończyć. Nie pozwolę ci zginąć. Mam nadzieję, że w końcu to do ciebie dotrze
<Lena?>
-Ale jaki zapach? Jest wiele
-No..- przerwała. Wyglądała jakby gorączkowo nad czymś myślała. Może próbowała mi to jakoś mądrze przekazać, albo nie miała pojęcia jaki to może być zapach w końcu chyba zdecydowała- nie wiem
-I ja ci mam niby pozwolić umrzeć? Zabrałaś się za rozwiązanie problemu to kusisz to dokończyć. Nie pozwolę ci zginąć. Mam nadzieję, że w końcu to do ciebie dotrze
<Lena?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Isabel
Lekko się spiołem. Naprawdę nie lubię brać kogoś ze sobą na zwiad
-Tak pójdziemy- pwiedziałem kontynuując masaż. Tylko temu bo już obiecałem. Raczej nie będzie więcej razy. Potrafię kimś pokierować, ale i rak wolę iść sam. Moje słowa najwyraźniej ją ucieszyły bo się rozluźniła
-W końcu- mruknęła. Kontynuowałem masaż przez jakiś czas potem się odsunął em
-I jak?- spytałem
<Isabel?>
-Tak pójdziemy- pwiedziałem kontynuując masaż. Tylko temu bo już obiecałem. Raczej nie będzie więcej razy. Potrafię kimś pokierować, ale i rak wolę iść sam. Moje słowa najwyraźniej ją ucieszyły bo się rozluźniła
-W końcu- mruknęła. Kontynuowałem masaż przez jakiś czas potem się odsunął em
-I jak?- spytałem
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Isabel
Uśmkechnąłem się lekko
-Aż tak źle?
-Nawet gorzej. Nigdy więcej z nim nie idę- oświadczyła
-Zobaczymy- właściwie to spodziewałe się, że Dylan coś zwali, ale nie sądziłem, że będzie aż tak źle
-Nje wkurzaj mnie
-Nie zamierzam- przybliżyłem się i ukląkłem zaczynając masować jej plecy
<Isabel?>
-Aż tak źle?
-Nawet gorzej. Nigdy więcej z nim nie idę- oświadczyła
-Zobaczymy- właściwie to spodziewałe się, że Dylan coś zwali, ale nie sądziłem, że będzie aż tak źle
-Nje wkurzaj mnie
-Nie zamierzam- przybliżyłem się i ukląkłem zaczynając masować jej plecy
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Leny
Kolejny raz mnie zaskakuje. Zawsze wydawało mi się inaczej. Podszedłem i dotknąłem jej czoła. Nie miała gorączki, ale nie wierzyłem by mówiła prawdę. Chociaż.... jeśli naprawdę ją coś dorwało...
-Lena. Tym razem naprawdę mnie posłuchaj
-Przecież cię słucham
-Nie. To nie musi tak wyglądać. Jestem pewbien, że da się coś zrobić. To się nie może tak skończyć. Pomogę ci
<Lena?>
-Lena. Tym razem naprawdę mnie posłuchaj
-Przecież cię słucham
-Nie. To nie musi tak wyglądać. Jestem pewbien, że da się coś zrobić. To się nie może tak skończyć. Pomogę ci
<Lena?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Isabel
Przetarłem oczy. Nie dość, że mutanty były same w sobie niebezpieczne to jeszcze teraz zaczęły się łączyć w grupki. Dodatkowo podziemia żądały postępów. Co my mieliśmy? Nic. Oczywiście byłemvtak genialny, że wysłałem wszystkich w teren. Więc to ja musiałem odprowadzić Lene. Oczywiście marudziła, że poradzi soboe sama itd. Ale wolałem nie mieć jej na sumieniu. Droga minęła spokojnie. Szliśmy tak, by nie spotkać zbyt wiele. Potem sam ruszyłem na polowanie. Wróciłem gdzieś wieczorem. Nawet nie miałem czasu wrócić do siebie od razu było spotkanie z strategami na trmat tego co mi powiedziała Lena. Dopiero potem mogłem pozwolić sobie na chwilę dla siebie. Nie widziałem nigdzie Isabel, więc poszedłem do jej pokoju. Zapukał em cicho
-Jestem zajęta- powiedziała. Olałem to i wszedłem podniosła na mnke wzrok, leżała an łóżku
-Fajne zajęcie- usmeichnąłem się lekko
<Isabel?>
-Jestem zajęta- powiedziała. Olałem to i wszedłem podniosła na mnke wzrok, leżała an łóżku
-Fajne zajęcie- usmeichnąłem się lekko
<Isabel?>
Etykiety:
Nathaniel
Od Nathaniel'a CD Leny
Patrzyłem na nią w szoku. Nagle się obudziła i zaczęła krzyczeć i nas wygania
-Lena spokojnie. Jesteś w szoku...
-Zostawcie mnie w spokoju- skinąłem na wszystkich by wyszli. Po chwili zostaliśmy sami
-Dlaczego?- spytałem nke owijając w bawełnę
-Zostaw mnie!- krzuknęła po raz kolejny. Na jej twarzy pokawiły się łzy. Nigdy sobie nie radziłem w takich momentach
-Nie zostawię cię- powiedziałem głosem nie zostawiającym możliwości sprzeciwu- nie w takim stanie. Nie gdy nie wiem co się z tobą dziej
<Lena?>
-Lena spokojnie. Jesteś w szoku...
-Zostawcie mnie w spokoju- skinąłem na wszystkich by wyszli. Po chwili zostaliśmy sami
-Dlaczego?- spytałem nke owijając w bawełnę
-Zostaw mnie!- krzuknęła po raz kolejny. Na jej twarzy pokawiły się łzy. Nigdy sobie nie radziłem w takich momentach
-Nie zostawię cię- powiedziałem głosem nie zostawiającym możliwości sprzeciwu- nie w takim stanie. Nie gdy nie wiem co się z tobą dziej
<Lena?>
Etykiety:
Nathaniel
Subskrybuj:
Posty (Atom)